
Finałowy tom to już tytułowa Ostatnia walka. Od samego początku płynnie wciągnęłam się w lekturę, ciesząc się spotkaniem z ulubionymi bohaterami, za którymi zdążyłam już zatęsknić. Nie jest to jednak łatwe spotkanie, ponieważ ich los to coś o wiele więcej, niż zabawy w szkole magii, jakie były ich udziałem na samym początku tej serii. Akcja nabrała niesamowitego rozmachu, a na barkach nastoletnich bohaterów znalazły się decyzje, od których zależy przyszłość ich królestwa. Sieć spisków i kłamstw objęła już większość postaci, na szczęście krótkie wprowadzenie zręcznie wplecione w fabułę pozwala przypomnieć sobie akcję z poprzednich tomów.
Napięcie związane z politycznymi rozgrywkami między królestwami w tym fantastycznym świecie jest ogromne. Czytając, trzymamy kciuki za Ryiah, rzuconą w wojenny wir, doświadczoną okrutnym losem, zmuszoną do walki o życie swoje i bliskich. W całej tej wojennej zawierusze dopiero po chwili zdajemy sobie sprawę, że Ryiah i Darren to zaledwie młodzi ludzie, którzy się kochają, a miłość to ostatnie, na co mają teraz czas. Carter postanowiła doświadczyć ich ponad wszelkie wyobrażenie, przy okazji rzucając wyzwanie wytrzymałości emocjonalnej czytelników. Wiele razy zaciskałam pięści, wściekła na to, co dzieje się z moją ulubioną Ryiah, współczując jej losu, chcąc zrobić krzywdę jej oprawcom... Ale przecież właśnie taki jest świat - bezwzględny wobec każdego, kto spróbuje zakłócić przyjęty porządek, niezależnie od tego, czy ma rację.
"Trzeba stracić wszystko, aby zrozumieć, co naprawdę się liczy."

"O ileż łatwiej jest być pokonanym niż silnym."
Czarny mag to jedna z lepszych serii z gatunku młodzieżowej fantastyki z ostatnich lat. Tak jak napisałam na jej pierwszych stronach, Ostatnia walka ma w sobie świeżość pierwszej części, jest pełna spisków, nastoletniej miłości i walki o przyszłość fantastycznego świata. Dla takich magicznych opowieści czytam książki, więc mogę ją polecić z czystym sumieniem. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, obowiązkowo musicie nadrobić zaległości!
ocena: 10/10
Dziękuję Wydawnictwu za możliwość stoczenia Ostatniej walki u boku Ryiah!
Też kocham i uwielbiam, nawet na moim blogu znajdziesz mój TAG na podstawie tej serii, może masz ochotę zrobić :D
OdpowiedzUsuńTo dobre zwieńczenie historii, choć książka nie porwała mnie od pierwszej strony. Niemniej dobrze się bawiłam :D
OdpowiedzUsuń